Wojna informacyjna. Doktryny wielkich mocarstw

Dodano: 07/04/2017 - Numer 4 (134)/2017
Maciej Luczniewski/Gazeta Polska
Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

W trakcie niedawnych wyborów parlamentarnych w Holandii zrezygnowano z elektronicznego liczenia głosów i wrócono do systemu ręcznego. We Francji zapowiedziano, że w wyborach prezydenckich Francuzi przebywający poza granicami kraju nie będą mogli głosować przez internet. Wszystko z obawy, że rosyjscy hakerzy zrobią cud nad urną. Praktycznie nie ma dnia, aby nie pojawiły się wiadomości o rosyjskich dezinformacjach, informacyjnym sabotażu, hakerskich włamaniach i podobnych agresywnych działaniach w cyberprzestrzeni. Na tym polu walki o kontrolę nad ludzką świadomością Moskwa dysponuje przewagą i nawet się z nią nie kryje. W ostatnim tygodniu lutego minister obrony Siergiej Szojgu ujawnił, że Rosja posiada „wojska operacji informacyjnych”. Był skąpy w szczegółach, ale poinformował, że są one „efektywne” w działaniach „zwanych kontrpropagandą” i same prowadzą propagandę „rozumną, kompetentną i skuteczną”.Osiągnąć cel bez zbrojnej przemocy Znacznie szerzej zadania nowego rodzaju wojsk przedstawił rektor Akademii Problemów Geopolitycznych generał Leonid Iwaszow. Jego zdaniem wojska te muszą być „silne przede wszystkim potęgą mózgów i znajomością techniki”. Muszą się w nich znaleźć ludzie, którzy wiedzą, jak przekonywać liderów politycznych obcych państw, jak dotrzeć z informacją do ich establishmentów, a przede wszystkim „jak zanieść naszą prawdę do mas”. Takich zadań nie mogą wykonywać zwykli wojskowi. Zostały one powierzone „doświadczonym
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze