KOD, wojna hybrydowa i gawnojedy

Dodano: 03/05/2016 - Numer 5 (123)/2016

W przypadku zagrożenia agentury lub odsunięcia jej od wpływu na bieg wypadków mocodawcy mogą w stosunkowo prosty sposób zorganizować jej obronę, montując „spontaniczne” akcje protestacyjne. Można je wpisać w opatrzoną symbolicznym kolorem kampanię obywatelskiego sprzeciwu wobec panoszącego się „izmu”. Rodzaj tego „izmu” nie jest istotny, ważne, żeby ten „izm” źle się kojarzył odbiorcom mediów. Jeśli jednak medialna wrzawa nie przynosi spodziewanych rezultatów, to można spuścić ze smyczy sforę gawnojedów, którzy umiejętnie zainspirowani będą ochoczo wywrzaskiwać podsunięte im hasła o demokracji, tolerancji, równości, dyktatorach, faszystach itp. Według prezydenckiego doradcy, profesora Andrzeja Zybertowicza, manifestacje Komitetu Obrony Demokracji to element rosyjskiej wojny hybrydowej z Polską. Wojna hybrydowa to skrzyżowanie wojny energetycznej z wojną informacyjną, czyli, jak to obrazowo przedstawił profesor Zybertowicz, jeszcze nie zabija się ludzi i nie zatruwa wodociągów, co należy do elementów wojny energetycznej, ale już zatruwa się ludzkie umysły, co jest zadaniem wojny informacyjnej. W obu przypadkach ambicje pozostają te same, albowiem od niepamiętnych czasów cel wojny sprowadza się do dwóch rozwiązań: po pierwsze – długotrwałego opanowania terenu i podporządkowanie sobie tubylczej ludności; po drugie – krótkotrwałego zajęcia terenu, złupienia go i uprowadzenia ludności w niewolę. W opinii rosyjskich analityków wojskowych informacjonnaja wojna to w
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze