Sondaże nie zawiodły

Sondaże wyborcze w Stanach mierzą nastroje całego narodu politycznego. I dlatego prawie bez wyjątków pokazywały spodziewane zwycięstwo Clinton. Administracja Trumpa zacznie działać wbrew woli większości wyborców – z dr. Grzegorzem Kostrzewą-Zorbasem, amerykanistą i politologiem, rozmawia Wojciech Mucha. Zdziwił Pana wynik wyborów? Bardzo. A najlepszym uzasadnieniem tego zdziwienia jest wynik powszechnego głosowania. Półtora miliona głosów więcej dla Hillary Clinton. Co to oznacza? Ogólna wymowa jest taka, że Hillary Clinton i Partia Demokratyczna przekonały więcej ludzi niż Trump i Partia Republikańska. Kennedy kilkanaście razy mniejszą różnicą w głosowaniu powszechnym wygrał z Nixonem. Czy Pana zdaniem świadczy to o słabości amerykańskiego systemu wyborczego? Że vox populi się nie liczy? Oczywiście, że świadczy to o słabości systemu. On jest przestarzały. Jego obrońcy twierdzą, że to wynika z federalizmu, że „poszczególne stany wybierają”. To nieprawda. Prezydenta wybiera jeden naród polityczny. Stany są reprezentowane w Senacie, w równym stopniu – każdy ma dwóch przedstawicieli. Nieważne, czy stan ma pół miliona, czy kilkadziesiąt milionów mieszkańców. Prezydent reprezentuje naród polityczny, ludzi – nie stany. Nie „my, narody”, a „my, naród” – jak brzmi początek Konstytucji USA. A obecny system potrafi odwrócić wolę narodu politycznego. I rośnie poparcie, aby ten system zmienić. Z czego to wynika? Z tego, że w ciągu 16 lat, czyli w pamięci jednego pokolenia, odwrócenie
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze