Berliński cios dla Merkel

Dodano: 03/10/2016 - Numer 10 (128)/2016

Porażka chadeków w ostatnich wyborach do berlińskiej Izby Deputowanych słusznie została odebrana przez komentatorów jako wyraz niezadowolenia z polityki migracyjnej Angeli Merkel i jej zaplecza politycznego. Berlin ze swoim mitycznym multikulturalizmem, ten wielonarodowy tygiel zawieszony między turystycznym „Aleksem” a artystycznym Kreuzbergiem, snobistycznym Charlottenburgiem a kryminalnym Weddingiem, ukarał swoją kanclerz za jej hipertolerancję.  Nie, to że w stolicy Niemiec rządy przejęli czerwoni z zielonymi, nie jest żadnym powodem do radości. Z deszczu pod rynnę – można by powiedzieć. Socjaldemokraci, postkomuniści i arbuzowe towarzystwo Zielonych w jednej koalicji nie wróży nic dobrego. Tyle że dla milionów Niemców, nie tylko berlińczyków, koalicja SPD z chadekami również nie należała do zadowalających. Zwłaszcza że temat numer jeden w państwie, czyli tzw. kryzys migracyjny, ma dla tych ludzi twarz Angeli Merkel. Jej „damy radę” już nikogo nie przekonuje. Socjaldemokraci robili wszystko, by odium winy za imigracyjną katastrofę przypadkiem nie spadło i na nich. Niby współrządzą Niemcami na szczeblu federalnym, ale dystansują się od polityki Merkel, puszczają oko do wyborców, dając im pośrednio do zrozumienia: „my tu tylko sprzątamy”. Ten manewr się najwidoczniej udał. W ostatnich wyborach do Izby Deputowanych niemieckiej stolicy, SPD mimo żałosnego (w porównaniu ze wszystkimi dotychczasowymi wyborami) wyniku, ocaliło skórę. Chadekom już to się nie
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze