Historia w dokach się toczy

W minionym 30-leciu światowy przemysł stoczniowy podlegał silnemu przeobrażeniu. Wiele stoczni na świecie, również polskich, musiało dostosować swoją ofertę do potrzeb i cen dyktowanych przez rynek. Wiele firm z branży stoczniowej zdecydowało się na dokonanie wąskiej specjalizacji, licząc na napełnienie portfela zamówień. Dla większości przedsiębiorstw problemem jest skuteczne konkurowanie z tanimi ofertami stoczni azjatyckich, ale wypracowana marka i jakość usług pozwalają niektórym zyskać stabilność rozwoju i szanse na biznesowe zaistnienie w XXI w. Rozmaite źródła szacują, iż nawet 85 proc. obecnej produkcji statków odbywa się w Chinach, Korei Płd. i Japonii, a wliczając potencjał stoczni indyjskich i wietnamskich – nawet powyżej 90 proc. Dla stoczni europejskich pozostaje więc niewielka możliwość utrzymania aktywności produkcyjnej w obszarze budowy statków o wysokich parametrach zaawansowania technologicznego i jakości wykonania. Stocznie europejskie zagospodarowały wymagający rynek zamówień na wartościowe, złożone jednostki oceaniczne, które, choć rzadziej zamawiane, są dla nich rentowniejsze. Wiele przedsiębiorstw rozwinęło segment produkcji jednostek pływających na potrzeby wież wiertniczych do prac poszukiwawczych. Z powodzeniem produkują również elementy konstrukcyjne morskich elektrowni wiatrowych. Podobnie efektywna ekonomicznie okazała się oferta usług remontowych. Wzmocnienie starań o dostosowanie oferty stoczniowej do realiów rynkowych skutkuje
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze