CZY KAWA SPRAWIEDLIWEGO HANDLU POMAGA BIEDNYM?

Nasza wiedza kończy się na tym, że zapłaciliśmy większą cenę za naszą kawę, a ktoś obiecał, że część tych pieniędzy trafi do plantatorów kawy.

Chociaż słuszne może być podawanie w wątpliwość czystości motywów sprzedawców kawy Sprawiedliwego Handlu, a także zadawanie pytania, czy kupno takich produktów jest rzeczywiście aktem sprawiedliwości, a nie jedynie datkiem, tego typu rozterki nie poruszają w ogóle najbardziej istotnych kwestii. Po pierwsze, czy Fair Trade, tak jak twierdzi zorganizowany wokół niego ruch, podnosi poziom życia biednych plantatorów kawy? Po drugie, jeśli Sprawiedliwy Handel robi jakąś różnicę, czy nie jest on tylko środkiem łagodzącym, czyniącym jedynie mniej uciążliwym życie niewielu biednych osób na świecie? Czy może Fair Trade potrafi doprowadzić do prawdziwie rewolucyjnej, trwałej zmiany?

Za dużo kawy

Nawet jeśli Sprawiedliwy Handel jest realną strategią walki z biedą, nie jest ona zbyt rozległa. Kawa Sprawiedliwego Handlu stanowi zaledwie około 1 proc. rynku kawy w Stanach Zjednoczonych i w Europie. W 2000 roku Sprawiedliwy Handel obejmował 3 proc. rynku szwajcarskiego, 2,7 proc. holenderskiego, 1,8 proc. duńskiego, 1,5 proc. brytyjskiego i mniej niż 1 proc. wszędzie indziej. W rzeczywistości, mimo że popyt na kawę Sprawiedliwego Handlu przez ostatnich 15 lat rósł nieprzerwanie, Gavin Fridell uważa, że północne rynki kawy Sprawiedliwego Handlu mogą być już nasycone. Podkreśla on, że spółdzielniom Sprawiedliwego Handlu na rynkach Sprawiedliwego Handlu udaje się sprzedać tylko 10–30 proc. swojej kawy. Z braku innej możliwości pozostałą część swoich plonów sprzedają na rynku zwyczajnej kawy po obowiązującej tam cenie. Torsten Steinrücken i Sebastian Jaenichen są trochę bardziej optymistyczni, zauważając, że w 2002 roku plantatorzy Sprawiedliwego Handlu około 25 do 50 proc. swoich zbiorów sprzedali po cenach Sprawiedliwego Handlu: resztę sprzedali po cenach rynkowych, zwanych...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: