Tajwan w rękach kobiety

16 stycznia w wyborach Tajwańczycy oddali władzę proniepodległościowej Demokratycznej Partii Postępu (DPP). Prezydentem wyspy została przewodnicząca DPP, Tsai Ing-wen, o której mówi się, że jest rasowym negocjatorem. Tsai sprawnie prowadziła kampanię swoją i swojej partii. Dobrze zorganizowane były też same wybory prezydenckie i parlamentarne – młoda azjatycka demokracja może być wzorem dla innych państw, w tym także Polski. Tsai Ing-wen głosami 6,89 mln (65,12 proc.) Tajwańczyków jako pierwsza kobieta w historii wyspy została jej prezydentem. Jej główny rywal, z partii Kuomintang (KMT), Eric Chu zdobył 3,8 mln (31,04 proc.) głosów. W trakcie kampanii Tsai Ing-wen unikała jasnych deklaracji niepodległościowych i mówiła, że jest za utrzymaniem status quo będącego gwarancją tajwańskiej suwerenności. Podkreślała też, że prowadzona przez ostatnie 8 lat przez Kuomintang i prezydenta Ma Ying-jeou polityka zbliżenia z Chinami doprowadziła do uzależnienia wyspy od Pekinu i przyniosła ogromne korzyści grupom dużego biznesu powiązanego z KMT. Magnaci biznesowi stali się jeszcze bogatsi, a młode pokolenie Tajwańczyków musi zmagać się z niskimi zarobkami, brakiem pracy, bo wiele firm przeniosło się do Chin, i rosnącymi cenami, np. nieruchomości (przeciętna cena metra kwadratowego mieszkania w Tajpej to 200 tys. NTD, czyli około 24 tys. zł). 59-letnia Tsai Ing-wen otrzymała wykształcenie na najlepszych zachodnich uczelniach. W latach 2006–2007 była wicepremierem Tajwanu
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze