HAKI MICHNIKA

Ostatnio wiele mówi się o „hakach”, jakie PiS zdobyło na kandydatów PO pretendujących do urzędu prezydenta. Jeżeli wierzyć prasie, jednym z tych haków była próba uwolnienia białoruskiego szpiega. Innym, podejrzane kontakty z WSI. Nie wiem, czy rzeczywiście PiS chciał czymś rąbnąć politycznych przeciwników, czy też sam złapał się na hak podstawiony przez propagandystów, którzy doprawiają mu gębę rozrabiaków. Jedno jest pewne, te haki nie zadziałały. Kandydaci poczuli się pewniej, a jako ofiary PiS dostali pełną osłonę mediów. Poparcie dla nich oczywiście wzrosło. Praca dla wrogiego wywiadu w oczach środowisk opiniotwórczych nie jest żadną hańbą, pomoc udzielana WSI należy do dobrego tonu, a problemy z narkotykami świadczą jedynie o szerokiej osobowości polityka. Niesłusznie PiS-owcy łudzili się, że ujawnienie korupcyjnych powiązań w PO zaszkodzi Platformie. Miliony wyborców popierających ugrupowanie Donalda Tuska doskonale wiedziało, że jest tam wiele osób typu Beata Sawicka albo „Miro”, „Zbyniu” czy „Grzechu”. To prawda, że mogliby się bardziej krygować i zaoszczędzić swojemu elektoratowi kłopotliwych sytuacji, np. spotkań biznesowych na cmentarzu i stawania na baczność przed „Rychem”. Jednak to, że oni i im podobni kręcą lody, ludzie dobrze wiedzieli. 20 lat specjalnej edukacji medialnej spowodowało, że wyborca oderwał decyzję o oddaniu głosu od wiedzy na temat zachowań uważanych za kompromitujące. Głosuje się, a raczej nie głosuje, na polityka z zupełnie innych powodów.
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze