Czy Hongkong jest nadal zamożny?

Pod koniec września minął rok od wybuchu rewolucji parasoli w Hongkongu, czyli 79-dniowego protestu wobec braku zgody władz ChRL na wolne wybory szefa administracji Hongkongu w 2017 r. Motorem napędowym protestów byli młodzi ludzie. Władza twierdziła, że są oni zagrożeniem dla dobrobytu i stabilizacji w Hongkongu. W grudniu zeszłego roku policja usunęła protestujących. Prawie rok po tych wydarzeniach prokuratura postawiła trzem przywódcom rewolucji parasoli (Joshule Wongowi, Nathanowi Law i Alexowi Chow) zarzuty udziału w nielegalnym zgromadzeniu i namawiania innych do uczestnictwa w nim. Większość komentatorów i uczestników tamtych wydarzeń podkreśla, że mimo iż protestującym nie udało się osiągnąć zamierzonych celów, m.in. wprowadzenia wolnych wyborów, to trudno też mówić o zwycięstwie strony rządowej. Protest obudził świadomość polityczną wśród młodego pokolenia Hongkończyków i to jemu i jego żądaniom demokratyzacji regionu musi stawiać czoła Pekin. Wang Dan, lider studenckiego protestu w 1989 r. w Pekinie, uważa, że hongkoński zryw pokazał, jak silne jest społeczeństwo obywatelskie w tym regionie będącym pod kontrolą Chin Ludowych. Przedstawiamy dwie wypowiedzi opisujące sytuację w Hongkongu.   Yang Fangru Autor jest urodzonym na Tajwanie dziennikarzem piszącym dla hongkońskiego wydania „Bloomberg Businessweek”. Artykuł ukazał się we wrześniu br. na tajwańskim portalu internetowym BuzzOrange. Rok po rewolucji parasoli. Czy Hongkong jest nadal
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze