Piękna jak Azjatka, czyli... Europejka

Tylko w samej stolicy Korei Południowej Seulu dziennie przeprowadza się 100 operacji poprawiających wygląd. Zabiegi takie są równie popularne w Tokio, Tajpej czy Pekinie. Młode Azjatki decydują się na operacje plastyczne, twierdząc, że jest to inwestycja, która zapewni sukces w przyszłości – lepszą pracę i męża. Aby stać się piękną, Chinki, Koreanki czy Japonki gotowe są nawet wziąć kredyt. Nie odstrasza ich ból czy coraz liczniejsze przypadki nieudanych operacji. Już w przeszłości na Dalekim Wschodzie ryzykowano zdrowie, a nawet życie, aby podporządkować się obowiązującemu ideałowi urody, a przez to zwiększyć perspektywy zamążpójścia. W książce Lisy See pt. „Kwiat śniegu i sekretny wachlarz”, będącej historią przyjaźni dwóch kobiet, amerykańska pisarka pochodzenia chińskiego opisuje okrutny zwyczaj krępowania stóp, jaki praktykowano u dziewczynek w Chinach. „Wszystko to, co wiedziałam, sprowadzało się do tego, że krępowanie stóp spowoduje, że łatwiej będę mogła wyjść za mąż, a zatem przybliży mnie to do tego, co jest największą miłością i radością w życiu kobiety – syna. Moim celem było posiadanie perfekcyjnie skrępowanych stóp o siedmiu atrybutach: powinny być małe, wąskie, proste, spiczaste, wysoko wypiętrzone, a przy tym pachnące i delikatne w dotyku. Oczywiście najważniejsza jest długość. Ideał to siedem centymetrów – taką długość ma przeciętny kciuk. Później kształt – doskonała stopa powinna wyglądać jak pączek lotosu, o pełnej, zaokrąglonej pięcie,
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze