Pierwsza ciotka III RP. Blamaże pani Ewy

Pokłony bite stojakom na kamery podczas spotkania z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, dramatyczne wyznanie dziennikarzowi, że „jest kobietą”, jakby przedstawiciel mediów mógł tego nie odnotować, monologi na temat tego, że „kotlecik pachnie” i obywatele oczekujący od mediów informacji o tym, gdzie pani premier będzie grasować z działaniami autopromocyjnymi, po to, by wiadomo było, dokąd nie chodzić – tyle udało się osiągnąć Ewie Kopacz przez rok bycia premierem. Ale czego można oczekiwać od kobiety, która jeszcze jako minister zdrowia w przerwach między posiedzeniami Sejmu biegała do sejmowego fryzjera, by ją czesał? Gdyby zapytać szeregowego przechodnia, z czym kojarzy mu się premier Ewa Kopacz, z pewnością wymieniłby gafy, jakie szefowa rządu popełniła w ciągu ostatnich miesięcy, te bowiem przyćmiły nawet wpadki byłego już prezydenta Bronisława Komorowskiego. Gorzej byłoby już z wymienieniem ważniejszych decyzji pani premier. Ewa Kopacz zapisała się w zbiorowej pamięci jako gwiazda internetowych memów, specjalistka od nieprzemyślanych wypowiedzi, lecz także stylizacji, które przejdą do historii sejmowej mody.  Z całą pewnością nie tego oczekiwał Donald Tusk, kiedy wyjechał do Brukseli i zostawił Ewę Kopacz na gospodarstwie. – Ewa Kopacz zawsze była politykiem idealnie dostosowanym do Donalda Tuska, oni nadawali na tych samych falach. Jednak sama Ewa Kopacz nie będzie umiała sobie poradzić – przewidywał poseł PiS Czesław Hoc, gdy tylko nazwisko Kopacz pojawiło
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze