Pierwsza ciotka III RP. Blamaże pani Ewy

Pokłony bite stojakom na kamery podczas spotkania z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, dramatyczne wyznanie dziennikarzowi, że „jest kobietą”, jakby przedstawiciel mediów mógł tego nie odnotować, monologi na temat tego, że „kotlecik pachnie” i obywatele oczekujący od mediów informacji o tym, gdzie pani premier będzie grasować z działaniami autopromocyjnymi, po to, by wiadomo było, dokąd nie chodzić – tyle udało się osiągnąć Ewie Kopacz przez rok bycia premierem. Ale czego można oczekiwać od kobiety, która jeszcze jako minister zdrowia w przerwach między posiedzeniami Sejmu biegała do sejmowego fryzjera, by ją czesał?

Gdyby zapytać szeregowego przechodnia, z czym...
[pozostało do przeczytania 95% tekstu]
Dostęp do artykułów: