Z globalnego tygla

Dodano: 27/06/2015 - Numer 6-8 (112-114)/2015

W lewym narożniku Demokraci, w prawym Republikanie, a na trybunach miliony Amerykanów, którzy z zapartym tchem będą śledzić, który z pretendentów na kandydata partii powali na deski swoich konkurentów. W listopadzie 2016 r. skończy się czas Baracka Obamy, ale zanim do tego dojdzie, oba obozy czekają prawybory. To zdecydowanie większe wyzwanie dla GOP niż Demokratów, którzy już dawno ulokowali swoje nadzieje w Hillary Clinton. Twardej polityk, której wzrok (jak to ostatnio ujął Mitt Romney) uporczywie woła:  „Gdzie się podziewa moja latte?!”. Czy zatem czeka nas pojedynek między Jebem Bushem a Hillary Clinton? A może Stany pójdą pod prąd wszelkim prognozom i na ringu staną twarzą w twarz np. Ted Cruz i Bernie Sanders? Jakie szanse na awans do tej walki ma kontrowersyjny miliarder Donald Trump? Pewne jest tylko, że Obama usłyszy pożegnalny gong. Reszta to spekulacje. W kilku następnych tyglach będziemy przedstawiać pretendentów do wyborów prezydenckich z obu stron amerykańskiej sceny politycznej, ciekawostki z tego biegu, sondaże i skandale. Poczet kandydatów otwiera John Ellis „Jeb” Bush. Klan wraca do wielkiej gry Syn 41. prezydenta USA, George’a Herberta Walkera Busha i brat 43. prezydenta USA, George’a Walkera Busha. Były gubernator Florydy, członek familii, dla której polityka jest środowiskiem naturalnym. Swoją decyzję o starcie w wyborach prezydenckich Jeb Bush  (rocznik 1953)  ogłosił tuż po powrocie z europejskiego tournée (spotkał się m.in. z 
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze