Columba Bush – Kopciuszek, który nie chce do pałacu

Dodano: 27/06/2015 - Numer 6-8 (112-114)/2015

Nie znosi być na świeczniku, oddałaby wszystkie uroczyste rauty i gale za jeden wieczór przed telewizorem i swoje ulubione opery mydlane. Ma słabość do drogiej biżuterii, malarstwa Fridy Kahlo i Salvadora Dali. Unika rozmów o polityce i nade wszystko ceni sobie życie rodzinne. Columba Garnica de Gallo, od 41 lat szczęśliwa małżonka Jeba Busha, matka trójki dzieci i babcia czworga wnucząt. Jeżeli Jeb Bush wygra wyścig do Białego Domu, Columba będzie drugą w historii Stanów Zjednoczonych pierwszą damą, która nie urodziła się w USA. Kiedy w latach 90. dziennikarz „The Miami Herald” zadał Columbie Bush pytanie, jak podobała się jej kampania prezydencka teścia, stwierdziła: „Chcę już wrócić do mojej kuchni, do wspólnego odrabiania prac domowych z moimi dziećmi i – czemu nie – do oglądania telewizji” – usłyszał w odpowiedzi. Dziennikarz był zdumiony taką szczerością, ale z czasem media przywykły do tego, że Columba Bush nie przystaje do wizerunku typowej synowej i żony znanego polityka, że jest osobą nade wszystko ceniącą sobie swoją prywatność i niezainteresowaną medialnym blichtrem. Taka właśnie jest żona Jeba Busha. Nie ma w sobie nic z ambitnej i perfekcyjnej Hillary Clinton czy wspierającej nie tylko moralnie, lecz także merytorycznie Baracka Obamę Michelle – dwóch pierwszych dam, które otwarcie i konsekwentnie odcięły się od wizerunku biernego dodatku do prezydenta. Jeżeli więc Jeb Bush (do końca) pójdzie w ślady ojca i brata, stroniąca od mediów, zamykająca
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze