Ten, który szedł za głosem sumienia

Dodano: 02/05/2015 - Numer 4 (110)/2015

„Zawsze żyłem w przekonaniu, że sprawiedliwość wygrywa. Sprawiedliwość może ponieść klęskę w czasie naszego życia, ale w końcu w toku historii wygra” – mówił w 2000 r., odbierając Pokojową Nagrodę Nobla Kim Dae-jung (1925–2009), prezydent Korei Południowej, żarliwy katolik i człowiek, któremu życie uratował św. Jan Paweł II. Kim wierzył nie tylko w sprawiedliwość, lecz także w to – w przeciwieństwie do niedawno zmarłego twórcy Singapuru premiera Lee Kuan-yew – że państwa azjatyckie do pełnego rozwoju potrzebują demokracji i swobód osobistych. Kim Dae-jung dorastał w czasach, gdy Korea była kolonią Japonii. Stąd swoją pierwszą pracę przyszły południowokoreański prezydent otrzymał w japońskiej firmie transportowej. Po kapitulacji Japonii w 1945 r. Półwysep Koreański został podzielony przez Związek Radziecki i Stany Zjednoczone na dwie strefy wpływów, oddzielone granicą wzdłuż 38. równoleżnika. W tym czasie urodzony po południowej stronie półwyspu Kim Dae-jung stanął na czele przedsiębiorstwa, w którym kiedyś rozpoczynał swoją karierę zawodową. Dał się poznać jako sprawny manager i szybko dorobił się pokaźnego majątku. Gdy wybuchła wojna koreańska (1950–1953) ,Kim Dae-jung wziął w niej udział. To wtedy po raz pierwszy uniknął śmierci. Schwytany przez komunistów, trafił do niewoli, udało mu się zbiec przed planowaną egzekucją. Po wojnie Kim postanowił czynnie zaangażować się w politykę. Ta decyzja splotła się z innym ważnym wyborem przyszłego prezydenta – 
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze