W kolejce po erę pokoju

Dodano: 27/02/2015 - Numer 2 (108)/2015

Rok 2015 ma być szczególnie ważny dla Birmy ze względu na wybory parlamentarne, w których dużą szansę na wygraną ma opozycyjna wobec władzy partia Narodowa Liga na rzecz Demokracji (NLD). Czy to możliwy scenariusz, biorąc pod uwagę, że władza jest nadal w rękach generałów – choć dziś noszących stroje cywilne i nazywanych „reformatorami”? Przez ponad 100 lat Birma była kolonią brytyjską; kraj odzyskał niepodległość w 1948 r. W 1962 r. w wyniku przewrotu wojskowego do władzy doszedł generał Ne Win i od razu zaczął wcielać w życie tzw. birmańską drogę do socjalizmu, czym doprowadził państwo do całkowitej ruiny. Znacjonalizowano przemysł, odcięto obywateli od wpływów zagranicznych (nawet turystów zniechęcano do przyjazdu do kraju) i represjonowano mniejszości narodowe. W ciągu następnych 40 lat Birma z jednego z najbogatszych i posiadających najwyższy poziom edukacji krajów Azji Południowo-Wschodniej stała się jednym z najbiedniejszych. W 1988 r. doszło do wybuchu niezadowolenia i demonstracji ulicznych, które zostały krwawo stłumione przez wojsko. Powstanie przykuło uwagę społeczności międzynarodowej i w 1990 r. junta wojskowa zgodziła się przeprowadzić wybory. Wygrała je opozycyjna partia NLD, na czele której stanęła Aung San Suu Kyi, ale wojsko nie uznało tych wyborów. Ponownie brutalnie rozprawiono się z opozycją, a Aung San Suu Kyi do 2010 r. (z małymi przerwami) była przetrzymywana w areszcie domowym. Od 1988 r. uniwersytety były często zamykane, bo władza
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze