Gülen–Erdogan: starcie tytanów

W ciągu pierwszych 100 dni swojej prezydentury Recep Tayyıp Erdoğan odbył 14 wizyt zagranicznych i wziął udział w około 100 spotkaniach, konferencjach etc. To imponujący wynik w zestawieniu z jego poprzednikiem, Abdullahem Gülem, który przez cały siedmioletni okres urzędowania z kraju wyjechał 110 razy, a liczbę jego spotkań wewnętrznych szacuje się na 20. Nowy prezydent Turcji nie zamierza jednak bić rekordów na pokaz, energia, z jaką objął stanowisko, prognozuje nową jakość zarówno w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej państwa. Nostalgia za imperium osmańskim, coraz wyraźniejszy rozbrat z wykładnią Mustafy Kemala Atatürka, wojna wypowiedziana Hizmetowi, zawłaszczanie uprawnień szefa rady ministrów i tkanie z nich szkieletu mocnego systemu prezydenckiego – Erdoğan ma autorski i bardzo konkretny pomysł na silną, dumną ze swojego dziedzictwa i coraz bardziej zislamizowaną Turcję. W dumie narodowej nie ma nic złego, w konserwatyzmie również, ale gdy ceną za utrzymanie pełni władzy staje się wolność słowa, mediów i światopoglądu, a do aresztu trafiają niewygodni oponenci – robi się duszno. W niedzielę, 14 grudnia 2014 r., redaktor naczelny dziennika „Zaman” (tur. „Czas”) Ekrem Dumanil opuścił siedzibę swojej redakcji w nietypowym towarzystwie, bo policjantów w cywilu. Kiedy go wyprowadzano, nad siedzibą dziennika latał policyjny helikopter, a w okolicy roiło się od radiowozów. Tego dnia prócz Dumanila na terenie 13 prowincji tureckich w ramach sprawnie
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze