NRD-owska twarz miękkiego hegemona

Dodano: 03/12/2014 - Numer 11 (105)/2014

„W [zjednoczonych – przyp. aut.] Niemczech powstałoby nowe myślenie, nowa duma, nowe wyobrażenie o tym, kim Niemcy są i jaka powinna być ich rola w Europie. Wcześniej czy później ktoś znów przypomniałby sobie o utraconych ziemiach wschodnich. I wszystkie dobre intencje, zapewnienia tych ponownie zjednoczonych Niemców nie mogłyby być gwarancją tego, w jaki sposób ich państwo zachowa się za jakieś 10 lat”. prof. Gordon A. Craig Profesor Gordon A. Craig, wybitny znawca tematów niemieckich, daleki od germanofobii, z Niemcami związany od młodzieńczych lat, pytany o możliwe skutki zjednoczenia nie krył swoich obaw. Nowe myślenie, nowa duma, nowa rola – trzy elementy wymienione przez Craiga 25 lat temu są dziś  faktem dokonanym. Republika Berlińska to  państwo zbudowane na micie zburzonego muru, coraz wyraźniej dystansujące się od bońskiego dziedzictwa, rządzone przez ludzi bez charyzmy, pielęgnujące szczególne relacje z putinowską Rosją – wreszcie nadające specyficzny (zgodny z własnym interesem) ton polityce europejskiej. A kto nadaje ton sprawom niemieckim? Kim są architekci nowego, pruskiego porządku, którzy wywindowali Berlin nie tylko na stolicę „wspólnego europejskiego domu”, lecz także na ministra do spraw wszelakich? Państwa, które zza parawanu unijnej administracji nie tylko pociąga za nitki polityki budżetowej, energetycznej, finansowej i zagranicznej większości państw UE, lecz także dzięki swojej przewadze ekonomicznej może dowolnie wpływać na opinię publiczną
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze