Dumny prezydent kontra dumni Tajwańczycy

Dodano: 01/11/2014 - Numer 10 (104)/2014

Tajwańczycy oceniają to, co dzieje się na wyspie, mniej entuzjastycznie niż ich przywódca. Widzą, że wbrew zapewnieniom rządzących elit, wolność jest w ostatnim czasie coraz bardziej zagrożona. „Dumni z demokracji, dumni z Tajwanu” – taki tytuł miało przemówienie, jakie wygłosił 10 października br. z okazji Święta Narodowego Republiki Chińskiej (Tajwan) prezydent Ma Ying-jeou. Tajwański przywódca nie ma ostatnio szczęścia do wystąpień publicznych. To, co mówi, wzbudza ostre reakcje wśród Tajwańczyków. Nawet refleksje Ma na temat tego, z czego dumni powinni być mieszkańcy wyspy, uwidoczniły rozdźwięk między obywatelami a ich przywódcą. Mieszkańcy mają powody do dumy z tego, co osiągnęli, lecz także dużo wyraźniej niż rządzące nimi elity widzą zagrożenia, zwłaszcza te płynące ze strony Pekinu. Książką w prezydenta Najpierw był wrześniowy wywiad dla niemieckiej Deutsche Welle, w którym prezydent Ma miał stwierdzić, że aby „osiągnąć zjednoczenie” z Chinami, Tajwan powinien czerpać z niemieckiego doświadczenia. Wypowiedź ta wywołała falę oburzenia wśród Tajwańczyków, ponieważ na wyspie wzrasta poparcie dla niepodległości Tajwanu. Ostatecznie pracownicy kancelarii prezydenta pospieszyli z wyjaśnieniem, że niemieccy dziennikarze źle zrozumieli udzielającego wywiadu w języku chińskim prezydenta Ma Ying-jeou. Ma po chińsku nie użył zwrotu zacytowanego przez Deutsche Welle – „osiągną zjednoczenie”. Niejasna wypowiedź tajwańskiego przywódcy na tyle jednak zagęściła
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze