Ślepy wymiar sprawiedliwości

– Mamy taką sytuację w Polsce, że co jakiś czas dowiadujemy się o tajemniczych samobójstwach. To jest dramatyczne, bo gdy państwo nie radzi sobie z ich wyjaśnieniem, to rodzi się pytanie o siłę tego państwa – o tajemniczych zgonach, indolencji polskich służb i aktywności rosyjskiej agentury z płk. Andrzejem Kowalskim, byłym szefem kontrwywiadu wojskowego i autorem książki „Rosyjski sztylet”, rozmawia Jacek Liziniewicz.

W kinach pojawił się film „Służby specjalne”. W jednej ze scen, która jest aluzją do śmierci Andrzeja Leppera, aktor mówi: „Teraz zrobimy ci samobójstwo”. Czy to możliwe, aby polskie służby specjalne posunęły się do czegoś takiego?
Nie, to niemożliwe. Chociaż niejednokrotnie surowo oceniałem działania polskich służb specjalnych po 2007 r., to nie mogę sobie wyobrazić, aby byli w nich ludzie, którzy myślą w ten sposób. Konstrukcja systemu prawnego opisującego polskie służby specjalne wyklucza, żeby coś takiego mogło się zdarzyć. W Polsce obowiązują bardzo rygorystyczne przepisy określające działalność służb i są one w zasadniczej części przestrzegane. Mamy też przywiązanie do legalizmu, więc wszystkie przypadki, w których funkcjonariusze odeszliby od procedur, byłyby prędzej czy później wykryte. Tu nie ma miejsca na coś takiego, jak morderstwo. Nikt nie wyda takiego rozkazu. Obraz w filmie jest fikcyjny. Nie ma polskich służb specjalnych, które działałyby w ten sposób, bo to jest bandytyzm. Działają jednak inne służby, które są poza polską jurysdykcją.

Nie sposób jednak przeoczyć, że w Polsce dochodzi do nadspodziewanie wielu dziwnych śmierci i samobójstw. Zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej – od 2010 r. można wymienić kilkanaście przypadków.
Z tajemniczymi śmierciami mieliśmy do czynienia pod koniec PRL-u, kiedy mordowano duchownych i większość z tych spraw nie została wyjaśniona. Później były morderstwa premiera Jaroszewicza, gen. Fonkowicza i wiele innych. Jest...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: