Życie w Chinach jak w więzieniu

Pozasądowe zatrzymania, fałszywe oskarżenia pod adresem Mongołów Południowych, nawet wobec niewinnych krewnych dysydentów politycznych, którzy starają się promować kulturę i tożsamość mongolską, wobec pisarzy, którzy wyrażają swoje opinie, a także wobec pasterzy, którzy próbują bronić ostatnich skrawków swoich pastwisk – życie w Chinach nie jest lepsze niż w więzieniu - z Enghebatu Togochog, dyrektorem nowojorskiego Centrum Informacji nt. Praw Człowieka w Mongolii Południowej, rozmawia Hanna Shen.Komunistyczne władze Chin Ludowych nazwały Mongolię Wewnętrzną (Południową) regionem autonomicznym. W związku z tym Mongołowie powinni cieszyć się dużym stopniem samorządności. Jak to wygląda w rzeczywistości ? Nazwanie przez chiński rząd Mongolii Południowej „regionem autonomicznym” jest ironią par excellence; jest kłamstwem, bo państwo chińskie, mówiąc w ten sposób o podbitych narodach, przedstawia je jako „mniejszości etniczne”. Autonomia jest tylko w nazwie, a Mongołowie są traktowani na swoim terenie jako podludzie. Nie tylko  pozbawia się ich wszelkich praw politycznych, lecz także zabiera się im najbardziej podstawowe prawa człowieka i wolności. Ostatnie siedem dekad chińskiej kolonizacji Mongolii Południowej to najczarniejszy okres w mongolskiej historii. Mongołowie doświadczają czystek etnicznych o znamionach ludobójstwa. W wyniku fali polowań na wrogów ideologicznych likwiduje się nasze elity polityczne i intelektualne, środowisko
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze