Reformowanie po chińsku

Wielu ekspertów ds. Chin i praw człowieka, odnosząc się do wprowadzonej w Państwie Środka reformy zniesienia tamtejszych obozów reedukacji, uważa, że to, co komunistyczne władze ukazują jako transformację systemu penitencjarnego, może się w rzeczywistości okazać wyłącznie zabiegiem kosmetycznym, a więźniowie polityczni zamiast do zlikwidowanych obozów będą trafiać do innych zakładów, niekoniecznie karnych. Pod koniec grudnia 2013 r. chiński parlament uchwalił serię reform, wśród których dwie wzbudziły szczególne zainteresowanie: złagodzenie polityki jednego dziecka (w samym Państwie Środka mówi się, że przyszła przynajmniej kilka lat za późno; więcej na jej temat w artykule „Za mało, za późno?” na s. 93) i zniesienie obozów reedukacji przez pracę.Reedukacja ortodoksyjnych prawicowców Obozy reedukacji przez pracę , tzw. laojiao, zostały stworzone przez Mao Zedonga w 1957 r. w celu „zreformowania umysłów kontrrewolucjonistów i ortodoksyjnej prawicy”. I choć dziś partia komunistyczna twierdzi, że trafiają do nich „na naukę” niegroźni przestępcy, to wiadomo, że laojiao wykorzystuje się przede wszystkim do represjonowania chrześcijan i osób krytykujących władzę. Do obozów, na okres do czterech lat, można praktycznie skierować każdego bez wyroku sądowego, a tylko na podstawie zwykłego wniosku policji. Nieoficjalne dane mówią, że w laojiao mogą przebywać nawet 2 mln osób. Według organu Komunistycznej Partii Chin Ludowych dziennika „China Daily”, w 
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze