Rosyjskie rozczarowanie Obamy

„Rząd Rosji ma go w pogardzie. Traktuje go nonszalancko, ignoruje jego życzenia” – prof. Richard Pipes, wrzesień 2013 r.„Ameryka nie jest światowym policjantem” – oświadczył Barack Obama w orędziu do narodu 10 września 2013 r. Jedno z jego najgorszych przemówień poświęcone było akurat Syrii, ale dobrze oddaje całą politykę zagraniczną obecnego prezydenta USA. Destrukcyjne – nie tylko dla mocarstwowej pozycji Ameryki, ale całego wolnego świata – pomysły Obamy najbardziej widać w stosunkach z Rosją. Choć zwolennicy słynnego „resetu” przekonują, że zanim doszło do pogorszenia relacji w 2012 r., przyjazna polityka USA przyniosła pozytywne wyniki, w rzeczywistości podczas pierwszej kadencji Obamy Moskwa dostała wiele z tego, co chciała: korzystną umowę o redukcji arsenałów rakiet balistycznych, opóźnienia i zmiany w projekcie tarczy antyrakietowej, uznanie wyłącznej strefy wpływów rosyjskich na obszarze postsowieckim, wycofanie się USA z Europy Środkowej i Wschodniej, członkostwo rosyjskie w WTO. Władimir Putin mógł więc skończyć z „resetem” i przejść do konfrontacji. Żaden prezydent USA od czasów Ronalda Reagana nie miał w drugiej kadencji lepszych relacji z Moskwą niż w pierwszej. Obama nie jest wyjątkiem.Doktryna mea culpa Polityka wobec Rosji ściśle wiąże się z ogólnym podejściem administracji Obamy do spraw bezpieczeństwa narodowego. Od lat prezydent i jego doradcy przekonują, że problemy Ameryki w świecie wynikają nie z
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze