„Kiejdo, do wyjścia!”

Gdy Franciszek Kiejdo trafił do obozu pracy, naliczył z piętnaście „nocek” w towarzystwie enkawudzistów. Było to za każdym razem bicie, rozbieranie do naga, polewanie wodą. Jeszcze do dzisiaj nie może dłużej patrzeć na betonową posadzkę, bo ta wywołuje zawsze jednoznaczne skojarzenia. Robi mu się ciemno w oczach. Często też budzi się w nocy z przeraźliwym krzykiem, prosi, aby przestano go bić. Oszmiana na Wileńszczyźnie kojarzy się zapewne czytelnikom głównie z humorystycznym utworem Adama Mickiewicza „Przyjaciele”, zaczynającym się od słów: „Nie masz teraz prawdziwej przyjaźni na świecie;/Ostatni znam jej przykład w oszmiańskim powiecie./Tam żył Mieszek, kum Leszka, i kum Mieszka Leszek./Z tych, co to: gdzie ty, tam ja, – co moje, to twoje”. Ziemia oszmiańska ma bogatą i wartą poznania przeszłość. Parafia w Oszmianie, założona przez Władysława Jagiełłę podczas chrystianizacji Litwy, jest jedną z najstarszych na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Od 1432 r. miasto było rezydencją wielkich książąt litewskich. Urząd tutejszego starosty sprawowali Radziwiłłowie, Chodkiewiczowie, Sapiehowie, Brzostowscy, Ogińscy. W czasie powstania listopadowego wojska rosyjskie spaliły miasto i dokonały rzezi mieszkańców. W kościele o.o. Dominikanów w czasie Mszy świętej rosyjscy żołdacy zamordowali kapłana i 500 modlących się osób. Z tej ziemi pochodził m.in. gen. Lucjan Żeligowski, który na czele 1. Dywizji Litewsko-Białoruskiej w 1920 r. zajął Wilno,  tutaj urodził się
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze