Demokracja liberalna i widmo komunizmu

„PO ma tę cechę, jaką miała PZPR, to znaczy wciąga ludzi w system, który ich powoli prostytuuje […] wychodzenie ludzi z PO, przede wszystkim mentalne, i wyzwalanie się z upadlającego i ogłupiającego mechanizmu myślowego, który ta partia narzuciła Polakom, może okazać się równie długie i równie trudne”, jak wychodzenie z komunistycznego zatrucia.

Dwie książki Ryszarda Legutki o polityce – wydane w ostatnich miesiącach obok jego ponad 600-stronicowej, filozoficznej monografii Sokratesa – są w naszym życiu intelektualnym prawdziwym wydarzeniem. Oczywiście nie mam na myśli życia intelektualnego pokazywanego w mainstreamowych mediach i celebrowanego przez politycznie poprawne towarzystwo udające, że tacy myśliciele, jak Legutko nie istnieją. Mam na myśli prawdziwe życie umysłowe narodu, podtrzymywane w cieniu tej piramidy przemądrzałego głupstwa przez ludzi, dla których myślenie jest prawdziwą pasją i powołaniem, a nie sposobem na „zaistnienie” albo pospolite urządzenie się w życiu.

Na pozór wspomniane książki „Triumf człowieka pospolitego” (2012 r.) i „Antykaczyzm” (2013 r.) mówią to samo, o czym od lat piszą w Polsce konserwatywni publicyści. Ale jeśli taka ocena jest w ogóle prawdziwa, to tylko częściowo, zaś dwie perspektywy badawcze, które konstruuje Legutko w obu książkach, różne, a uzupełniające się nawzajem, są niepowtarzalne i do dotychczasowego opisu współczesności wnoszą wiele myśli wcześniej nieznanych, a to, co znane, ukazują w jaśniejszym świetle.

Krytyczna teoria świata nowoczesnego
Tytuł „Triumf człowieka pospolitego” zapowiada, że czytelnik może tu oczekiwać potwierdzenia najważniejszych wątków klasycznej krytyki demokracji Tocqueville’a czy wiwisekcji społeczeństwa masowego, zawartej w „Buncie mas” Ortegi y Gasseta. Ale chociaż Legutko, podobnie jak we wcześniejszym „Eseju o duszy polskiej”, rzeczywiście z przekonaniem wpisuje się w ten nurt myślenia, to osią swoich rozważań...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: