Dlaczego trzeba protestować na ulicach?

Demonstracja to nie „tłum”, jak to nazywają wrogo nastawieni komentatorzy. Demonstracja to zmaterializowany obraz wspólnoty skupionej wokół wartości, bo ludzie wychodzą na ulicę nie tylko przeciw czemuś, lecz także w imię czegoś. I taki charakter miały zawsze demonstracje „Solidarności”, miesięcznice smoleńskie, marsze niepodległości i marsze w obronie Telewizji Trwam.
 
Do kluczowych elementów filozofii Okrągłego Stołu, na której oparto po 1989 r. życie polityczne w III RP, należała obok wykluczenia opozycji antykomunistycznej także moralna delegitymizacja protestów społecznych. Zaczęło się to od upartego powtarzania, że „Polacy nie powinni rozstrzygać swoich sporów na ulicach”, w czym celowali Bronisław Geremek i Adam Michnik. Było to dziwne, bo w stanie wojennym „Solidarność” mierzyła swoją siłę właśnie skalą demonstracji ulicznych i jeszcze w 1988 r., kiedy uczestnicy zawieszonego strajku w Stoczni Gdańskiej (w tym, co uwieczniono na zdjęciach, Tadeusz Mazowiecki) przeszli pochodem przez ulice Gdańska, nikomu na opozycyjnych salonach to nie przeszkadzało.
 
Jak prano mózgi milionom Polaków
 
Ale w III RP stosunek do strajków, protestów i demonstracji ulicznych zmienił się diametralnie. Strajki zaczęto przedstawiać jako dowód niezwykłej rzekomo roszczeniowości związków zawodowych i robotników. Demonstrację przeciw Lechowi Wałęsie po „nocnej zmianie”, na której spalono jego kukłę, uznano za niewidziany w świecie skandal. O paleniu opon w czasie demonstracji „Solidarności” ludzie Unii Wolności mówili językiem podobnym do tego, którym partyjna propaganda w 1976 r. opisywała wystąpienia robotników w Radomiu i w Ursusie. Zmiana stosunku większości społeczeństwa do strajków i zgromadzeń powiodła się.  Kto protestował w obronie miejsc pracy albo przeciwko rozkradaniu i wyprzedaży majątku narodowego, nazywany był homo sovieticusem. Kto zaś wierzył w każde słowo „autorytetów”, kto o nic nie pytał i na wszystko zgadzał...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: