Operacja „Opozycja”

Od początku rządów jednym z najważniejszych celów Władimira Putina jest uniknięcie powtórki z końca pierestrojki (lata 1990 –1991), gdy wydarzenia wymknęły się spod kontroli i KGB straciło panowanie nad inicjatywami „opozycji”. Ma to zapewnić skuteczne wprowadzenie w życie dwóch założeń – zarażenie ruchu liberalnego bakcylem nacjonalizmu i wewnętrzne rozbicie opozycji; wykreowanie popularnego lidera opozycji, w rzeczywistości nieszkodzącego władzy i niestanowiącego zagrożenia dla systemu. Opozycja przypomina pospolite ruszenie – liczne, ale wewnątrz zróżnicowane i podatne na manipulację. Są tam nie tylko liberałowie, demokraci i obrońcy praw człowieka, lecz także lewacy, nacjonalbolszewicy, nacjonaliści i rasiści. Jedni są dwudziestolatkami, drudzy dysydentami jeszcze z czasów sowieckich. Jedni zasiadają w Dumie, inni demonstrują na ulicy. Łączy ich jedno: zerowy wpływ na życie polityczne Rosji. To współczesna opozycja w państwie Putina. Opozycja słaba i podzielona.Choć retoryka Nawalnego była i jest pełna pasji i dobrze brzmiących haseł, to nigdy nie wysunął on choćby jednego groźnego dla Kremla żądania  Quo vadis, opozycjo?   Największym poparciem cieszą się komuniści, którzy są też drugą frakcją w Dumie. Tyle że to opozycja koncesjonowana, wygodna dla reżimu. No i z każdym rokiem jej elektorat topnieje. Z przyczyn demograficznych. Politycy tacy jak Borys Niemcow, Michaił Kasjanow czy Władimir Ryżkow to outsiderzy, ze śladowym poparciem
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze