Obieżyświat od Piłsudskiego

Dziecko, pyskacz, włóczęga – tak nazywał go Marszałek Piłsudski. Obieżyświat, autor kilkudziesięciu książek podróżniczych, przez ostatnie pięć lat życia Marszałka dzielił z nim jedno mieszkanie. W PRL książki Mieczysława Lepeckiego, adiutanta Piłsudskiego, objęto zakazem cenzury i nakazano usunąć z bibliotek. Podczas wizyty w Rumunii w 1931 r. Piłsudski wybrał się nad Morze Czarne. Tam zachorował na grypę. Miał 39 stopni gorączki, zaczął majaczyć. Ku przerażeniu otoczenia oświadczył, że mimo to zamierza zgodnie z planem pojechać do Bukaresztu. Tłumaczenia, że przeziębienie grypy jest bardzo niebezpieczne, nie przekonywało go. Współpracownicy sprowadzili do niego lekarza, którego Marszałek natychmiast kazał przegnać. W końcu wezwał Lepeckiego i rozkazał: – Siądźcie, dziecko, w moim pokoju, weźcie rewolwer i strzelajcie do każdego doktora, który się tu zjawi. Znanego z niechęci do lekarzy Marszałka najbardziej ucieszyło, gdy Lepecki niechcący stłukł jego termometr. Uścisnął mu rękę serdecznie. – Ot, jaki maładiec – wykrzyknął z radością – zbił termometr! „Marszałek szczerze nienawidził lekarszczyzny i lekarstw, toteż »krzywda«, jaka spotkała termometr, uradowała Go. Być może poczytał to sobie za dobry znak” – wspominał Lepecki w książce „Pamiętnik adiutanta Marszałka Piłsudskiego”.Zrabowanie szabli Piłsudskiego komentuje prasa amerykańskaPrzybycie Józefa Piłsudskiego statkiem do Konstancy. Z prawej – kpt. Mieczysław Lepecki, adiutant Marszałka
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze