Co Lenin mówił o szczurach, czyli wycieczka Orient Expressem

Najdziwniejszy z tatuaży więźniów przedstawiał dwa spółkujące króliki wytatuowane na czole. Gdy więzień marszczył brwi, króliki ożywały i robiły dokładnie to, co miały robić. Inni mieli na piersi wytatuowanego Lenina, licząc, że wtedy nikt nie odważy się ich rozstrzelać. Tatuaże robił podopieczny zakładu poprawczego Aleksander Topolski, jako 16-latek aresztowany przez NKWD. W celi, do której trafił 16-latek, rządził uprzywilejowany więzień o imieniu Aron, rudy dezerter z rumuńskiego wojska, który odpowiadał za porządek i rozdzielał żywność. „Był urodzonym klownem. Gdy strażnik wchodził, by przekazać ogłoszenie, Aron stawał za nim i małpował wszystkie jego gesty. Kiedy wiadomości były dobre, usta Arona rozciągały się w cichym uśmiechu od ucha do ucha. Kiedy złe, zwieszał głowę i rękawem wycierał niewidoczne łzy z zasmuconej twarzy” – wspominał Topolski w książce „Biez wodki”. Pewnego wieczoru Aron obudził jednego z rumuńskich wieśniaków i powiedział teatralnym szeptem: – I tak to jest, bracie. Nie ma sensu zaprzeczać dłużej. Oni mają niepodważalny dowód, że jesteś byłym rumuńskim ministrem spraw zagranicznych. Zaskoczony wieśniak podskoczył i żegnając się, zaczął gwałtownie zaprzeczać strasznemu oskarżeniu. – Nigdy nie byłem rumuńskim, rumuńskim… – powtórzenie „ministrem spraw zagranicznych” przekraczało jego możliwości – jak go tam nazywasz, tym rumuńskim kutasem! Innym współwięźniem był Żyd Silberman. Zjednał sobie szacunek pogardą, jaką okazywał sowieckim najeźdźcom. Gdy
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze