Człowiek musi być w porządku

Choć pani Regina żyje w ciemnościach, to nie poddaje się złemu losowi. Twierdzi, że wyszła z więzienia obronną ręką, bo pomagała innym przebywającym tam kobietom. Więzień, który myśli tylko o sobie, o tym, jak tylko samemu przeżyć, przestaje być powoli człowiekiem. Bo człowiek od początku do końca musi być w porządku, a nie trochę być szmatą, a trochę człowiekiem. Renia urodziła się i wychowała w niewielkim, niespełna ośmiotysięcznym miasteczku na Kresach, w Horochowie. Horochów, będący siedzibą powiatu, należał do województwa wołyńskiego. W pobliżu, nieopodal Beresteczka, nad rzeką Styr, w czerwcu 1651 r. rozegrała się znana bitwa, w której wojska króla Jana Kazimierza zwyciężyły Kozaków pod dowództwem Bohdana Chmielnickiego. W 1816 r. miasteczko odwiedził Julian Ursyn Niemcewicz, któَry wrażenia z podróَży po wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej opisał w książce „Podrَóże historyczne”. W okresie międzywojennym Horochóَw zamieszkiwały ponad 3 tys. ¯ydóَw, dominującą społecznością we wsiach powiatu byli Ukraińcy, Polacy stanowili drugą co do wielkości lokalną społeczność. Renia była najmłodszym dzieckiem w rodzinie Jana i Anny Wieliczkóَw. Urodziła się w 1918 r., dosłownie kilka miesięcy przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Jeszcze przed I wojną światową ojciec wybudował duży dom w centrum Horochowa; część parteru domu wynajmował miejscowy lekarz na gabinet. Najbardziej odległym zapamiętanym wspomnieniem są wydarzenia związane z zajęciem przez Sowietów miasteczka
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze