W Putinlandii i śmieszno, i straszno

Dodano: 30/07/2013 - Numer 7 (89)/2013

Jest taka wieś w centralnej Rosji, gdzie mieszkańcy oddają cześć ikonie... Putina. Wierzą, że Władimir Władimirowicz jest wcieleniem św. Pawła. „Paweł Apostoł był najpierw żołnierzem i okrutnym prześladowcą chrześcijan, a dopiero potem doznał objawienia. Putin też nie był świętym podczas służby w KGB. Ale potem został prezydentem i Duch Święty na niego zstąpił” – wykłada założycielka sekty matka Fotinja. Żyją tak sobie już sześć lat i nikt ich nie niepokoi. Nawet Cerkiew prawosławna, tradycyjnie tępiąca sekciarzy wszelakiej maści. Ale to nie dziwi, sojusz tronu i ołtarza ma się dobrze niczym w XIX w. I tak jak wtedy, ważniejszy w tym układzie jest car. Swego czasu świat obiegły sceny z klasztoru, do którego zawitał z gospodarską wizytą Putin. Na jednym z duchownych majestat władcy zrobił takie wrażenie, że podczas powitania rzucił się całować Putina po rękach. „Nie nada, nie nada” – dobrotliwie opędzał się car.Dobry car, źli bojarzy Car panuje nie z nadania ludzi, a Boga. W Rosji trudno byłoby jednak wprowadzić ustrój monarchiczny. Więc mamy fasadę demokracji, pod którą kryje się autokracja. Ludzie niby głosują, a i tak decydują urzędnicy. W efekcie, gdy obywatele ruszają do urn, prezydent jest już wskazany. Być może najmniej było to widoczne podczas pierwszej elekcji Putina, ale już wybory 2004, 2008, 2012 r. pokazały naturę systemu. Szczególnie ciekawie oficjalne wyniki głosowania wyglądają w tych republikach, gdzie panują największy zamordyzm i korupcja.
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze