Pseudoreforma pseudorządu

Ministerstwo Edukacji Narodowej przekonuje, że rodzice, którym zależy na rozwoju dziecka, powinni jak najszybciej posłać je do szkoły. O jaki jednak rozwój chodzi? Do Sejmu trafił wniosek o referendum w sprawie kolejnej reformy, tym razem szkolnictwa. Kolejnej – nieprzemyślanej, nieprzygotowanej, niedostosowanej do naszych polskich realiów. Chodzi o obowiązek szkolny dla sześciolatków. Rząd znów ma wizje, znów żyje w fikcji, znów „zaklina rzeczywistość”, nie zważając na głosy tych, których reforma ta ma dotyczyć – głosy dzieci, a raczej występujących w ich imieniu rodziców, którzy swoje dzieci znają najlepiej. Niestety, prawie milion podpisów pod wnioskiem o referendum nie przekonuje premiera i pani minister edukacji, że jest to sprawa ważna. Posłowie – uchwałą podjętą bezwzględną większością głosów – będą mogli to referendum zarządzić. Czy jednak tak się stanie?Pięć pytań Czy posłowie przejrzą na oczy i dostrzegą – podobnie jak ci, którzy podpisali się pod wnioskiem, a także wielu, którzy  chcieliby się jeszcze pod nim podpisać – zły kierunek zmian w polskiej edukacji? Wszak to istotna sprawa – od tego, jak wygląda edukacja dzieci, zależy to, jakimi ludźmi będą w przyszłości. A od tego, jak zaczną, jakie będą miały przeżycia związane z początkiem nauki, zależy ona cała. Wcale nie demonizuję. Rok życia w tym wieku to bardzo dużo. Szczególnie dla rozwoju emocjonalnego dziecka. Wie o tym każdy rodzic. Jeśli uzna, że jego sześcioletnie dziecko gotowe jest do
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze