Ciche dni w małżeństwie Berlina z Moskwą

Niemcy od ponad dekady są najważniejszym sprzymierzeńcem Moskwy w Europie. Politycznie i gospodarczo. Największym klientem Gazpromu i największym partnerem handlowym Rosji. Zaczęło się od „męskiej przyjaźni” Gerharda Schroedera z Władimirem Putinem. Potem była Angela Merkel i Dmitrij Miedwiediew – Berlin chciał wtedy nadać specjalnym stosunkom z Moskwą nowy charakter, tzw. partnerstwo dla modernizacji. Próba wyjścia poza sferę energetyczną i towarzyszące temu nieśmiałe zachęty do demokratyzacji zakończyły się fiaskiem. Od dwóch lat Niemcy nawet nie próbują udawać, że liczą na zmiany w Rosji. Co więcej, przez ostatnie pół roku polityczne relacje uległy wyraźnemu ochłodzeniu. Na płaszczyźnie gospodarczej jest jednak wciąż bardzo dobrze, choć i tu pojawiły się pierwsze oznaki, że Niemcy – z czystego ekonomicznego pragmatyzmu – zaczynają myśleć nie o pogłębianiu, ale o zmniejszaniu energetycznej zależności od Rosji (40 proc. w gazie, 30 proc. w ropie).Kanadyjski kontrakt Niemiecki gigant energetyczny E.ON potwierdził 3 czerwca, że porozumiał się z kanadyjską Pieridae Energy w sprawie zakupu 5 mln ton LNG rocznie przez okres 20 lat, poczynając od 2020 r. Co prawda, w Niemczech nie ma terminali do odbioru gazu skroplonego, ale E.ON posiada takowe w Wielkiej Brytanii, Holandii i Hiszpanii (dwa), a niedługo będzie miał we Włoszech. Jest też udziałowcem konsorcjum budującego terminal na chorwackiej wyspie Krk. Kontrakt z Kanadyjczykami to ważny krok dywersyfikacyjny
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze