Ślepa wiara Rostowskiego

Premier sam publicznie stwierdził, że w Polsce kryzys był mniej dotkliwy dzięki aktywności przedsiębiorców. Nie było tu absolutnie żadnej zasługi rządu, który, jeśli cokolwiek zrobił, to po czasie. Ani rząd, ani parlament nie mogą sobie przypisywać zasługi wyprowadzenia Polski z kryzysu – z  dr. Andrzejem Sadowskim, wiceprezydentem Centrum im. Adama Smitha, rozmawiają Olga Doleśniak i Przemysław Harczuk.

Minister finansów Jacek Rostowski zajął trzecie miejsce w prestiżowym rankingu magazynu „Financal Times” na najlepszych ministrów Finansów Unii Europejskiej. Czym zasłużył sobie na takie wyróżnienie?

Nie wiem. Bez wątpienia na wyróżnienie zasługuje premier i rząd… Estonii, który kilka lat po krachu spekulacyjnym 2008 r. znajduje się dziś w dziesiątce najmniej zadłużonych państw świata.

Jacek Rostowski szczyci się tym, że Polska „suchą nogą przeszła przez kryzys”. Rzeczywiście, był czas, w którym na świecie szalała recesja, w Polsce obeszło się w miarę spokojnie. Jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że uniknęliśmy najgorszego dzięki aktywności polskich przedsiębiorców i temu, że nie mieliśmy waluty euro.

Należy przypomnieć wystąpienie samego pana premiera, który publicznie stwierdził, że w Polsce kryzys był mniej dotkliwy dzięki aktywności przedsiębiorców. Nie było tu absolutnie żadnej zasługi rządu, który, jeśli cokolwiek zrobił, to po czasie. Tak zwana ustawa antykryzysowa została wprowadzona już po tym, gdy oficjalnie ogłoszono koniec kryzysu w Polsce. Z ustawy skorzystało raptem kilka firm. To pokazuje, że ani rząd, ani parlament nie mogą sobie przypisywać zasługi wyprowadzenia Polski z kryzysu. A także, iż nie są przygotowani do działań w sytuacjach ekstremalnych.

Minister finansów próbuje działać. VAT został podwyższony do 23 procent. Wpływy do budżetu zmalały, bo przekroczona została krzywa Lafera. Zwiększono akcyzę na papierosy. Ich legalna sprzedaż drastycznie...
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: