JAK ZABIĆ LEGENDĘ

Jeżeli panujący w Polsce tak bardzo boją się pomników Lecha i Marii, jeżeli przeraża ich myśl o wawelskiej krypcie, to dlatego, że legenda pary prezydenckiej coraz bardziej spotyka się z materialnymi dowodami ich istnienia, ale też miejscami służącymi naszej pamięci. Właśnie tak powstają nowe wzory, które wąską strużką sączą się z przeszłości w przyszłość. Trudno to pokonać i jeszcze trudniej udawać, że tego nie ma. Stąd miotanie się i krzyk salonu, który nie wrósł żadnym korzeniem w polską tożsamość. Zawrzało towarzystwo salonowe od oburzenia na Martę Kaczyńską. Marta popełniła zbrodnię, której wybaczyć się nie da. Po pierwsze, przypomina, że politycznie najbliższą osobą jej ojca był brat bliźniak. Po drugie, nie wierzy w szczere intencje Rosjan i Donalda Tuska w sprawie śledztwa smoleńskiego. Po trzecie, swoim wyglądem i zachowaniem burzy obraz niewykształconego mohera popierającego Jarosława Kaczyńskiego. Przewiny Marty wobec panującego reżimu są ogromne, ale czy to wystarczy, by wytłumaczyć rosnącą wokół niej histerię? To wszystko jedynie pretekst. Kopiąc Martę, kopie się przede wszystkim jej ojca. Nie ma lepszego sposobu, by dopaść nietykalnego od momentu śmierci Lecha Kaczyńskiego. Legenda prezydenta, który zginął na nieludzkiej ziemi, w drodze do Katynia, jest niezniszczalna. Rośnie z dnia na dzień, rośnie, im bardziej Rosjanie chcą ją umniejszyć prymitywnymi oskarżeniami. Piarowcy Tuska oraz rządzący największymi mediami nie są w stanie z tą legendą wygrać. Trzeba
     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze