Po co dziennikarzowi wolność

Dziennikarstwo przezroczyste jest pozostałością komunistycznego zniewolenia, kiedy był jeden słuszny pogląd formułowany przez władzę. Dziennikarz miał go jedynie dokładnie przekazać. Był jak szyba ekranu. Nie chodzi o to, by dziennikarz koniecznie narzucał swój pogląd, ale by prezentując poglądy innych, był wiarygodny, tzn. nie oszukiwał odbiorców co do swojej postawy. Najbardziej drastyczną formą oszustwa, a jednocześnie ograniczenia wolności słowa, jest „zlecona przezroczystość”. Dziennikarz ma udawać przezroczystego, by skuteczniej bronić interesów wydawcy. Każdy, kto się temu przeciwstawi, może śmiało podlegać zarzutowi stronniczości. Wielokrotnie doświadczyłem tego na własnej skórze. Banda oszustów pleniąca się w prorządowych mediach oskarża dziennikarzy „GP” o stronniczość i robi to za ciężkie pieniądze płacone z rządowej, a często jeszcze bardziej parszywej kieszeni. 
     
100%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze