Kościół po liberalizmie

Liberalna teokracja W ten sposób wytworzyła się nad Wisłą bardzo specyficzna forma demokracji liberalnej, która została zsakralizowana. Liberalizację zatem połączono z różańcem, a europeizację z duchem Ewangelii i soborów powszechnych. Ze słów Jana Pawła II były wyciągane przede wszystkich te, w których Ojciec Święty popierał wstąpienie Polski do struktur europejskich. Mniej chętnie dodawano te, w których zawierał pewną koncepcję uczestnictwa we wspólnym projekcie – uczestnictwa, które miało charakter niemal misyjny. Zupełnie zaś milczano o wielkich homiliach, w których papież wskazywał na łamanie Dekalogu. Jak choćby w czasie przejmującej pielgrzymki z 1991 r., która powinna być uznana za mocne zaakcentowanie różnic między nauczaniem moralnym i społecznym Kościoła a praktyką polityczną, prawną i ekonomiczną Polski po 1989 r. Gdyby trzeba było krótko i dosadnie nazwać to, co zrobiono z Kościołem, jego nauczaniem i prostą wiarą zwykłych ludzi w III RP, to należałoby użyć słowa „instrumentalizacja”. Więc po 1989 r. dokonano, także przy pomocy wielu ludzi Kościoła, skrajnej instrumentalizacji przesłania katolickiego, forsując jako dogmatycznie pewną jedną z jego wersji – tę, którą podzielały środowiska bliskie politycznym elitom nowej Polski. Wtedy też zaczęło się dzielenie biskupów i księży na dobrych i złych. Tych, którzy rozumieją demokratycznego ducha, i tych, którzy działają mu na przekór. Ci dobrzy mieli pełne prawo do wypowiadania się w sprawach
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze