MIĘDZY DŻIHADEM A DEMOKRACJĄ ...

Dodano: 24/02/2011 - Numer 2 (60)/2011

Choć MB przyjęło politykę nieużywania przemocy, jego radykalne islamistyczne cele przypominają cele Al-Kaidy. Bractwo nigdy nie wyrzekło się swego manifestu dżihadu: „Allah jest naszym celem, Koran jest naszą konstytucją, Prorok jest naszym przywódcą, walka jest naszą drogą, a śmierć złożona w ofierze Allahowi jest największym z naszych pragnień”.W drugim szeregu rewolty „Bractwo Muzułmańskie jest de facto jedynym ugrupowaniem w Egipcie gotowym do wyborów, inni potrzebują roku lub więcej, żeby odbudować się po latach represji” – mówi Abou Elela Mady, który opuścił szeregi MB w latach 90. Jako że w Egipcie nigdy nie było w pełni wolnych i sprawiedliwych wyborów, faktyczną popularność Bractwa trudno ocenić. W 2000 r. sympatycy MB, startując jako kandydaci niezależni, zdobyli 17 miejsc w parlamencie. Pięć lat później Egipcjanie mogli po raz pierwszy głosować na więcej niż jednego kandydata. W wyborach do parlamentu członkowie MB, startujący jako niezależni kandydaci, uzyskali 88 z 444 miejsc. Jednak w grudniu 2010 r. Bractwo zapowiedziało przeniesienie walki politycznej na ulice; było to reakcją na wybory z listopada i grudnia, do których bojkotu MB wezwało po pierwszej turze, gdy nie zdobyło ani jednego mandatu (większość opozycji zbojkotowała te wybory, zarzucając Mubarakowi manipulacje). Kiedy jednak w styczniu tego roku wybuchły masowe protesty, Bractwo zajęło postawę wyczekującą – nauczone doświadczeniem, że im bardziej widoczna jego obecność w

     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze