Wojna Tuska z Kościołem

Tusk, chcąc zatrzymać odpływ liberalno-lewicowego elektoratu, musiał zgodzić się na wizje bliskie lewicy. To jednak było nie do przyjęcia dla posłów odwołujących się w PO do tradycji chrześcijańskich. Przegrał głosowanie i po raz pierwszy wykazał się słabością we własnej partii. Groźby zmian w rządzie czy pacyfikowanie nastrojów straszeniem wyrzucenia z klubu niewiele mogą mu pomóc, gdy większość sejmowa jest niestabilna. Paradoksalnie jedynym sukcesem Tuska może się okazać podzielenie i zmarginalizowanie Ruchu Palikota. Musi rozmontować swoje dzieło, dając jednocześnie szansę na powrót wzmocnionej lewicy pod skrzydłami Aleksandra Kwaśniewskiego. Na dłuższą metę może to się okazać problemem jeszcze większym niż ekstremalny Palikot. Nieszczęściem dla Tuska nie jest bowiem nieudana gra pomiędzy skrzydłami, lecz to, że jego elektorat składa się z dwóch skrajnie odmiennych baz ideowych: liberalno-postkomunistycznej i konserwatywnej. Narastający konflikt etyczno-ideowy dzieli te grupy coraz mocniej. Do tej pory spory tego typu były tonowane przez główne media obozu rządowego z „Gazetą Wyborczą” na czele . Dzisiaj pismo Adama Michnika nie zamierza już czekać z ostateczną rozgrywką o dusze Polaków i przystąpiło do radykalnie antykatolickiej krucjaty. Awantura między Stefanem Niesiołowskim a Agnieszką Holland dobrze pokazuje istotę problemu. PO nie mogło jawnie wejść w konflikt z Kościołem. Z drugiej strony, dalsze lawirowanie zupełnie nie odpowiada środowiskom, które z braku
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze