Jak Jelcyn uratował czekistów

Dodano: 02/02/2013 - Numer 1 (83)/2013

Tak jak współczesna Rosja niewiele ma wspólnego z państwem demokratycznym, tak jej aparat bezpieczeństwa jest na wskroś czekistowski. Przywrócenie potęgi służb nastąpiło za prezydentury oficera KGB Władimira Putina. Ale to już jego poprzednik, partyjny „reformator” Borys Jelcyn, zaczął proces jednoczenia struktur podzielonego po „puczu” sierpniowym i rozwiązanego KGB. Wydarzenia z sierpnia 1991 r. okazały się kluczowe dla przyszłości bezpieki. Ale nie dlatego, że znalazła się po - formalnie - przegranej stronie. Ówczesna farsa w Moskwie pokazała bowiem, że wcale nie ma konfliktu Jelcyn - KGB. W najbardziej sprzyjającym ku temu czasie nie przetrącono kręgosłupa bestii. Nie było komu tego zrobić. Michaił Gorbaczow już odchodził, komuniści bronili bezpieki, demokraci byli za słabi, a Jelcyn myślał jak klasyczny kremlowski samodzierżca - wiedział, że tajna policja to od wieków najważniejszy filar panowania nad Rosją. Zabrakło więc weryfikacji funkcjonariuszy, dekomunizacji, otwarcia archiwów, ograniczenia gigantycznego personelu. Pozostały kadry, sprzęt, dokumentacja, sieć konfidentów. Przeprowadzane reorganizacje struktur były pozorne, nie wynikały z chęci budowy nowoczesnych służb specjalnych, lecz były pochodną bieżących politycznych rozgrywek. W efekcie już po kilku latach czekiści zyskali władzę większą niż w czasach sowieckich, sami obejmowali najważniejsze stanowiska w państwie: od premiera po prezydenta.Pierestrojka na Łubiance Początkowo KGB w pełni
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze