PO CO NAM PAŃSTWO

Co zrobić, jeżeli okaże się, że UE wcale nie będzie się dalej integrować, a wręcz przeciwnie – pójdzie w rozsypkę? Polacy nie tylko za granicą, ale i w Polsce bez swojego państwa nie będą mieli żadnej ochrony. Zagrożone byłoby nie tylko bezpieczeństwo militarne, osobiste, lecz także prawne i socjalne. Czy ktokolwiek interesowałby się stanem edukacji albo naszą kulturą. Zresztą we wspólnocie też mają to w niewielkim poważaniu.

Wystarczy zrobić niewielki test – zapytać Polaków w Wielkiej Brytanii, czy wolą paszport brytyjski czy unijny? Nie wiem, czy choćby jeden procent z nich wybrał ten UE. Przynależności do Wielkiej Brytanii daje bardzo wiele przywilejów; do samej Unii Europejskiej – niewiele. Nie było bardziej zjednoczonego państwa niż Związek Radziecki i żaden naród tak bardzo nienawidził drugiego w ramach tego obozu. Pozytywnym przykładem są natomiast Stany Zjednoczone. Ale powstały one faktycznie w jednym pokoleniu, stworzone przez ludzi pozbawionych państwa i zdeterminowanych, żeby posiadać zupełnie nowe.

Ludzie na ogół zmieniają państwo albo w wyniku emigracji, albo podboju. Zdarza się też zanik potrzeby posiadania własnego państwa w związku z utratą narodowej tożsamości. Ale nawet wtedy ludzie mają skłonność do odgrzebywania historycznych projektów. Wspólnoty narodowe potrzebują państw, tak jak okręt na morzu potrzebuje latarni. Państwo łatwiej wyznacza kierunki rozwoju, wspiera je i chroni.

Istnienie państw nie ogranicza możliwości współpracy międzynarodowej. Wręcz przeciwnie, jest ich gwarantem. Dobrze współpracują państwa dysponujące podobną siłą. Przy znacznych dysproporcjach pojawia się nieufność albo chęć wykorzystywania drugiego podmiotu. Polska nigdy nie została skutecznie napadnięta, gdy nasze państwo było silne. Słabość wręcz zachęcała do agresji.

Silne państwo daje nam szansę otwierania się na świat i obrony tego, co w nas najcenniejsze. Osłabianie państwa odbiera Polakom wiele należnych im...
[pozostało do przeczytania 4% tekstu]
Dostęp do artykułów: