Ucieczka z Kazachstanu

A przecież mieli takie same nazwiska, obyczaje, tę samą Matkę Boską, mówili tym samym językiem i z takim samym zaśpiewem. Tylko ci pierwsi całe życie spędzili pod carem i pod bolszewią, Rzeczpospolita do nich nie zdołała dojść i zostawiła swoje dzieci na pastwę „czerwonego caratu”. A więc ci z Żytomierszczyzny czy z Mińszczyzny, ci, którzy mieszkali wcześniej, przed wywózką, w zlikwidowanych potem obwodach im. Marchlewskiego czy Dzierżyńskiego przeczuwali, że ten pociąg do Polski, do ojczyzny,...
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: