Ucieczka z Kazachstanu

A przecież mieli takie same nazwiska, obyczaje, tę samą Matkę Boską, mówili tym samym językiem i z takim samym zaśpiewem. Tylko ci pierwsi całe życie spędzili pod carem i pod bolszewią, Rzeczpospolita do nich nie zdołała dojść i zostawiła swoje dzieci na pastwę „czerwonego caratu”. A więc ci z Żytomierszczyzny czy z Mińszczyzny, ci, którzy mieszkali wcześniej, przed wywózką, w zlikwidowanych potem obwodach im. Marchlewskiego czy Dzierżyńskiego przeczuwali, że ten pociąg do Polski, do ojczyzny, której nigdy przecież nie widzieli, może być nie dla nich. Niektórzy łudzili się nadzieją, że transport będzie dla wszystkich Polaków, inni gadali, że każdy będzie miał niby prawo wyboru, czy chce...
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: