Na zmylonych śladach zbrodni

I pan Wyszyński wzrusza ramionami, jakby pierwszy raz słyszał o tym, że w centrum Sowietów, gdzie się rejestruje nie tylko ludzi, ale ich czyny i słowa, miało się znajdować jeszcze w roku 1940 piętnaście tysięcy oficerów i szeregowych armii Polskiej, zamkniętych w obozach. On, były najwyższy prokurator najbardziej policyjnego państwa na świecie! Zaznaczyć należy, iż mimo wielu poszlak, w tej pierwszej fazie kontaktu z władzami sowieckimi, przedstawiciele polscy nie chcieli kwestionować dobrej woli rządu sowieckiego, Przypuszczenie, iż tylu oficerów i szeregowych można było po prostu zgładzić, nikomu nie przychodziło na myśl. Przypuszczano natomiast, że powodem niezwolnienia jeńców jest niesumienność władz lokalnych bądź też ogromne trudności komunikacyjne, z którymi Sowiety walczyć musiały podczas trwającej wojny.„Oddamy wam wszystkich ludzi, jakich mamy” Ambasadorem polskim w Moskwie wyznaczony został podówczas pan Kot, zresztą wyraźny zwolennik sojuszu z Sowietami. Dziwnym zbiegiem okoliczności na jego to osobę przypadło gros starań, które rzuciły następnie niedwuznaczne światło na zagadkę katyńską. Dziwnym dlatego, że człowiek ten przeszedł następnie do quislingowskiego „rządu warszawskiego” pod rozkazami Moskwy i w r. 1945 został z jego ramienia ambasadorem w Rzymie... Ale wówczas działał jak inni w dobrej wierze, a jego rozmowy i interwencje, spisane i zaprotokołowane skrupulatnie, stanowią dziś archiwum, organicznie związane ze sprawą Katynia i innych
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze