Szpiedzy tacy jak z Rosji

Główny Przeciwnik W USA działa dziś tylu samo, jeśli nie więcej, szpiegów rosyjskich co w czasach zimnej wojny. Amerykański kontrwywiad znalazł się w defensywie, podczas gdy służby Putina postrzegają USA jako główny cel. „Nic się nie zmieniło” – ostrzegał Siergiej Tretiakow, oficer rosyjskiego wywiadu, który przeszedł na stronę Amerykanów w 2000 r. „Rezydentury SWR w USA są nie mniej, a nawet pod pewnymi względami bardziej aktywne” – mówił Rosjanin niedługo przed swą śmiercią (w budzących wątpliwości okolicznościach) w 2010 r. Administracja Obamy zarzuciła duże projekty kontrwywiadowcze zainicjowane za czasów Clintona i rozwinięte za Busha. Niemal zupełnie zaniechano aresztowań i procesów szpiegów. Minęło 11 lat, od kiedy po raz ostatni aresztowano rosyjskiego szpiega w amerykańskiej administracji. W latach 80. było dziewięć dużych spraw szpiegowskich, w latach 90. siedem, wreszcie jedna, za to głośna, Roberta Hanssena, w 2001 r. Przez 22 lata pracy dla Moskwy, agent FBI Hanssen ujawnił część z najważniejszych tajemnic USA, co kosztowało miliardy dolarów i życie wielu amerykańskich agentów i ich kontaktów. Brak zainteresowania obecnej administracji sprawą szpiegostwa rosyjskiego najwyraźniej było widać w 2010 r., gdy zatrzymano 10 agentów SWR (Służba Wywiadu Zagranicznego – „cywilny” wywiad Rosji) w ramach największej w historii USA za czasów pokoju, prowadzonej przez FBI, antyszpiegowskiej operacji. Zamiast przeprowadzić gruntowne śledztwo dotyczące
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze