Carobójcy ostrzą noże

Na progu kolejnej kadencji prezydenckiej Putin martwi się nie ulicznymi protestami, a bardziej tym, czy Zarząd nie dojdzie do wniosku, że dla dobra Firmy lepiej będzie zmienić Prezesa. Ta obawa kieruje większością decyzji Putina – od ogłoszenia powrotu na Kreml poczynając i obsadzenia kluczowych stanowisk zaufanymi czekistami, po rebranding partii władzy, pozorną pluralizację życia partyjnego i obietnice ostrożnych reform. Putin stoi pod ścianą niczym Tusk, jego walka o utrzymanie władzy jest walką o wszystko. Różnica jest taka, że porażka dla Tuska może oznaczać więzienie. Dla Putina – nawet utratę życia.Kłótnie udziałowców W czasie swoich prezydenckich rządów w latach 2000–2008 Putin pieczołowicie budował system równoważących się klanów i grup wpływów. Taki swoisty pluralizm putinowski – one ze sobą rywalizowały, a on występował w roli najwyższego rozjemcy. Układ ten zaczął jednak ulegać dekompozycji już na jesieni 2007 r., gdy część elity niemal siłą próbowała skłonić Putina do pozostania na Kremlu na trzecią kadencję, zaś inni w przyjściu Miedwiediewa widzieli początek nowej ery, w której wezmą rewanż na dominujących wtedy – zwłaszcza po rozprawie z Chodorkowskim – siłowikach z grupy Sieczina–Patruszewa. Wówczas doszło do słynnej bratobójczej wojny czekistów, tych z grupy Czerkiesowa–Zołotowa z tymi od Sieczina. Były aresztowania, zabójstwa i dymisje. Co tylko potwierdziło, że także obóz siłowików – podobnie jak ciwilików (prawnicy z Petersburga,
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze