TANGO ZZA DRĄGA

„Daremnie tłumaczyłem, że przez słowo »krowa« nie rozumieliśmy żadnej postaci, szczególnie postaci gościa oficjalnego – nie wierzono mi” – wspominał Budzyński już na emigracji, w radiu BBC. Przez kilka miesięcy audycja się nie ukazywała, a lwowiacy pomstowali na brak poczucia humoru w stolicy. Inna groźna afera dotyczyła znieważenia samego premiera. Miało do tego dojść podczas skeczu archeologicznego. Dialog prowadzili dwaj aktorzy, parodiujący kawiarnianych żydowskich komentatorów bieżących wydarzeń – Aprikosenkranz i Untenbaum. – Pan słyszał, że w Biskupinie wykopali rycerza Zyndrama? – I co z nim zrobili? – Wstawili go do rządu... Premierem był wówczas Marian Zyndram-Kościałkowski. Skończyło się na kolejnym wezwaniu Budzyńskiego do Warszawy i zaostrzeniu cenzury wobec audycji. Cenzura przyczyniała się rzecz jasna do wzrostu jej popularności. „Odkładano nawet karty przy brydżu, przerywano seanse spirytystyczne, narzeczeni przestawali się całować, a dzieci odmawiały udania się na spoczynek” – wspominał sam Wiktor Budzyński. Średnio jego audycji słuchało 5, 6 milionów ludzi, czyli co szósty mieszkaniec Polski, w tym więcej niż połowa mieszkańców wielkich miast, gdzie częściej miewano radioodbiorniki. Na czym polegała siła Budzyńskiego? Kompozytor Alfred Schuetz mówił o nim: „świetny mikser najwytrawniejszych koktajli humoru”. Jak oceniała uczestniczka występów „Fali” pisarka Teodozja Lisiewicz, Budzyński swym poczuciem humoru całkowicie zrewolucjonizował Polskie Radio. Zaś o
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze