UKRAINA NA WSCHODNIM KURSIE

Jeszcze latem 2011 r. wydawało się, że bez problemów umowa zostanie podpisana na grudniowym szczycie. Już w październiku ukończono rozmowy ws. wolnego handlu, a w listopadzie zakończono negocjacje polityczne. Jednak 19 grudnia w Kijowie nie tylko nie podpisano umowy, ale nawet jej nie parafowano. Parafowanie to czysta techniczna procedura, oznaczająca jednak, że negocjacje zostały w pełni ukończone. Drugim krokiem byłoby podpisanie umowy przez Komisję Europejską, a trzecim – rekomendacja przez KE ratyfikacji Parlamentowi Europejskiemu i 27 członkom UE. Tymczasem Herman Van Rompuy zaledwie formalnie poinformował, że rozmowy zostały ukończone.Podwójna gra Janukowycza Nie ma żadnych wątpliwości, co zamroziło relacje Ukrainy z UE. Van Rompuy ostrzegał, że postępy w umowie „będą zależały od politycznych okoliczności”, a „nasza największa troska jest przede wszystkim związana z ryzykiem politycznie motywowanych procesów na Ukrainie. Proces Tymoszenko jest najbardziej uderzającym przykładem”. Mówił o tym przed szczytem 19 grudnia, a po rekomendacji Parlamentu Europejskiego, który w rezolucji z 27 października opowiedział się za kontynuowaniem negocjacji, ale żeby uzależnić je od rezygnacji władz ukraińskich z politycznych procesów opozycyjnych liderów. Tymczasem patrząc na zachowanie Janukowycza i jego rządu w ostatnich miesiącach, można pomyśleć, że od początku chciał fiaska rozmów z Brukselą. Jeśli nie on osobiście, to na pewno wpływowe środowiska w jego
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze