Gruzja uśmiech i łzy


Nowożeńcy podczas zabawy weselnej w domu pana młodego

Turcch należy do tych miejsc, których nie znajdziemy na mapie turystycznej. Ze względu na położenie wioski, niełatwo do niej dotrzeć. Drogę z Tbilisi (stolicy Gruzji) do Turcch rozpoczyna się, przy dobrym połączeniu, 7-godzinną jazdą marszrutkami, a kończy kilkugodzinną wędrówką. Cały trud podróży bez wątpienia rekompensują piękne górskie widoki miejsc, do których cywilizacja jeszcze nie dotarła.

Młody mężczyzna prowadzi korowód weselny do kościoła na ceremonię zaślubin

W porze zimowej dojazd lub wyjazd z wioski jest prawie niemożliwy. Podczas mojej podróży na szczęście pogoda była na tyle łaskawa, że śnieg stopniał na czas i udało mi się odwiedzić to niezwykle urokliwe miejsce, do którego rzadko zaglądają turyści. Stąd zainteresowanie mną miejscowej ludności. Uczucie zdziwienia potęgował fakt, że jestem samotnie podróżującą kobietą. W ich świecie większość kobiet nie wyjeżdżała poza granice swojego regionu. Na miejscu pełnią role matek, zajmują się domem, a wszelkie decyzje podejmują za nie mężczyźni.

Powitanie nowożeńców chlebem i miodem przez rodzinę pana młodego

Turcch to miejsce o niezwykle silnych, nieustannie podtrzymywanych przez mieszkańców tradycjach.

Wesele

Obrzęd weselny rozpoczyna się ok. godz. 10 rano. W tym samym czasie odbywają się dwie zabawy weselne, osobno u panny młodej, gdzie bawią się wszyscy, jej rodzina i przyjaciele, osobno u pana młodego, u którego przebywają jego bliscy. Przy wtórze muzyki, przy suto zastawionym stole panna młoda spędza ostatnie chwile w swym rodzinnym domu, gdyż, według tradycji, po zaślubinach pozostanie już w domu swojego wybranka.

Młoda para przed domem, w którym odbywa się zabawa weselna

Gdy przekroczyłam próg domu panny młodej doleciała mnie bardzo głośna ormiańska muzyka...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: