Tajemniczy przyjaciel Ronalda Reagana

Poprzednie miesięczniki

Obydwaj znali historię i wiedzieli, że Polacy już nieraz wstrząsnęli Rosją i imperium sowieckim. Byli przekonani, że dzięki pomocy amerykańskiej antykomunistyczna opozycja w Polsce może stać się taranem, który skruszy Mur Berliński. Powstanie ruchu „Solidarność” w 1980 roku odczytali jako działanie Opatrzności. Ronald Reagan bardzo chciał, aby Polacy uzyskali świadomość, że nie są osamotnieni, bo także na Zachodzie są ludzie, którzy rozumieją, czym jest system komunistyczny, i podobnie jak oni podejmują z nim walkę. Jednocześnie wiedział, że zmiany polityczne są możliwe i będą trwałe tylko wtedy, gdy dokonają ich sami Polacy. Dlatego utrzymywał ścisły kontakt z papieżem Janem Pawłem II, który odegrał olbrzymią rolę w rozbiciu komunizmu. Kontaktował się także z Lechem Wałęsą. O tym wszystkim rozmawiałem w dniu pogrzebu mojego ojca z Margaret Thatcher. Wspomniałem o wielu ludziach, którzy mówili mi, jak bardzo żałują, że Ronald Reagan nie został prezydentem już w 1976 roku. Podczas takich rozmów odpowiadałem i mówię także dzisiaj: „Czy na scenie politycznej byli już wtedy obecni Margaret Thatcher, Václav Havel czy Lech Wałęsa? Czy był papież Jan Pawel II?”. Żadna z tych osób nie znajdowała się wówczas na miejscu, które zajęła później. Taka konfiguracja personalna w istotny sposób przyczyniła się do przezwyciężenia sowieckiej dominacji i rozpadu Związku Sowieckiego. Także później, we właściwym momencie, pojawił się Michaił Gorbaczow, któremu przyszło obserwować, jak wskutek
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze