Konserwatysta i prostak

Poprzednie miesięczniki

Zdaniem Legutki, propagandowym majstersztykiem komunistów okazało się straszenie społeczeństwa widmem polskiego nacjonalizmu jako nie tylko nagannej moralnie ideologii, ale i źródła wielu historycznych porażek. „Tak jak mówi się niekiedy o antysemityzmie bez Żydów, tak można mówić o nacjonalizmie bez nacjonalistów. Polska publicystyka, literatura, programy oświatowe, retoryka polityków, a także popularne wyobrażenia niosły nieustanną przestrogę przed naszą megalomanią, pobrzękiwaniem szabelką, imperializmem, narodowym zadufaniem, choć przedmiot tych przestróg dawno zniknął. [...] Gdy po roku 1956 w okresie odwilży postalinowskiej artyści i pisarze rozprawiali się nadal z mitami narodowymi, stawiali się w sytuacji dwuznacznej. Cieszyli się z wyrwanego władzy marginesu wolności, lecz niemałą część zdobytych swobód przeznaczyli na kontynuowanie takiej krytyki polskiej tradycji, która była tej władzy wielce miła”. Krytyka ta stała się także orężem części opozycji. Środowiska, które były głównym partnerem PZPR przy okrągłym stole i okazały się najbardziej opiniotwórcze po roku 1989, atakowały komunizm o tyle, o ile ujawniał on w ich oczach podobieństwo do nacjonalizmu, zgodnie z kuriozalną frazą Czesława Miłosza: „Jest ONR-u spadkobiercą Partia”. Według Legutki, komunizm w Polsce nie był typem ideokracji. „W większości najważniejsi i najbardziej wpływowi komuniści to ludzie prymitywni, nieokrzesani, bez szczególnej pasji ideowej, niechętnie ulegający wielkim wizjom politycznym”.
     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze