Honor w srebrnym puklerzu

Poprzednie miesięczniki

Ostatni bój rycerzy – Powstanie Warszawskie Rozpatrywanie Powstania Warszawskiego poprzez pryzmat tylko potencjalnych zysków i strat politycznych, a nawet militarnych, jest tak samo słuszne jak dyskusja o czerwonym winie wyłącznie pod kątem wartości odżywczych. To nie powstańcy znajdowali się pod presją dowództwa chcącego ratować resztki suwerennej Polski, lecz kierownictwo Armii Krajowej znalazło się pod niebywałym ciśnieniem pragnień ludzi, dla których wolność, honor i natychmiastowa gotowość do walki były ważniejsze niż ocalenie życia. Dramatycznie brakuje w ocenie polskich zrywów tego najważniejszego wątku i determinacji działania żołnierzy zapatrzonych w rycerski etos. Tak jak nie można winić zakonnika, że niczego się nie dorobił, tak rozliczanie rycerza za szafowanie własnym życiem jest absurdalne. Skrzywdzono powstańców, przeliczając siłę butelek z benzyną i karabinów na możliwości atakujących ich czołgów i samolotów. Choć powstańcy mieli w sercu nadzieję na sukces, bardziej walczyli o honor, chwytali w płuca łapczywie powiew wolności, bronili świata, bez którego egzystencja traciła sens.Nowa bitwa kmieci – okrągły stół Król Artur to nie Czesław Kiszczak. Porozumienie poddających się z przestraszonym nie było honorowe. Miejsce przy okrągłym stole przeznaczone dla dwunastu rycerzy zajęli kmiecie, czasem dobrze urodzeni, upijający się wódką, która miała złagodzić uwierający pod sercem niektórych z nich ucisk pancerza. Nie było honoru
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze